Czy ikony zaprojektowane pod tak duże wydarzenie, jakimi są igrzyska olimpijskie, powinny w pierwszej kolejności służyć przekazywaniu informacji, czy może stanowić część spójnej i niekoniecznie przejrzystej fasady całej identyfikacji wizualnej? No tak – najlepiej, oczywiście, spełnić oba te kryteria. Jak to się udało w przypadku igrzysk we Francji?
System ikon nie budzi może takich kontrowersji, jak ceremonia otwarcia, prowokuje jednak do dyskusji – szczególnie w świecie designerów.
Czytelność i użyteczność
Jeżeli uznamy, że celem ikony olimpijskiej jest przede wszystkim informacja i wskazanie na konkretną dyscyplinę sportu, to zaproponowany system budzi wiele zastrzeżeń.
Stawiam się w roli użytkownika – ten, który potrzebuje kierunkowskazu i szybkiej odpowiedzi, może mieć z tym problem
– podkreśla designerka Sylwia Łopot, właścicielka studia graficznego Ouyedesign.
Projektanci często porównują niektóre piktogramy z rodzajem graficznego rebusu, który domaga się rozwiązania ze strony odbiorców zamiast jednoznacznie wskazywać na daną dyscyplinę sportu.
Motion designerka Ada Skowronek podkreśla, że piktogramy…
nie są wystarczająco czytelne. Nie informują wprost, wymagają od użytkownika rozwiązania pewnej zagadki.
Sylwia Łopot dodaje:
Piktogramy mogą być prawdziwą zagadką, a nie o to tu chodzi. Doceniam pracę projektantów, bo subiektywnie piktogramy podobają mi się stylistycznie, jednak w swojej pracy zawsze stawiam funkcjonalność i czytelność na pierwszym miejscu.

Na po części niezrozumiały charakter ikon zwraca również uwagę senior UI/UX designerka Magdalena Kotiuszko.
Widać tu jak estetyka postawiona została ponad użytecznością. Niekiedy znak bardziej przypomina rebus niż piktogram.
Marysia Skrzypczyk, właścicielka studia graficznego Marysia i Studio, przypomina mniej kontrowersyjny i jej zdaniem lepiej zaprojektowany system ikon towarzyszący poprzedniej olimpiadzie – w Tokio.
Dyscyplin olimpijskich jest całe mnóstwo, a więc tym bardziej ikony do nich przypisane powinny mieć oczywisty przekaz. Nie jest to proste zadanie, biorąc pod uwagę szeroki wachlarz również mało popularnych sportów, ale poprzednicy dali radę. Piktogramy olimpiady w Tokio były proste, czytelne, chociaż niepozbawione dodatkowych z twistów kulturowych. A te obecne – są ładne, ale skomplikowane przeróżnymi dodatkowymi środkami (kreski, kropki, rotacje). Rozszyfrowanie niektórych mogłoby być nie lada wyzwaniem w jakimś teleturnieju – i to z wysokimi nagrodami!
Design (sam w sobie) na plus
Systemowi olimpijskich piktogramów trudno zarzucić brak stylistycznej spójności i pewnego rodzaju wyrafinowania. Można zaryzykować tezę, że sprawdzają się świetnie poza swoją czysto informacyjną rolą.
Skupiając się tylko na warstwie wizualnej, bardzo mi się podobają. Doceniam ciekawe wykorzystanie symetrii oraz nawiązania do art deco i architektury Paryża. Pamiętając o tym, że piktogramy wykorzystuje się na przedmiotach kolekcjonerskich jak np. przypinki i koszulki, byłyby one dla mnie estetyczną pamiątką z tego wydarzenia
– podkreśla Magdalena Kotiuszko, a Sylwia Łopot dodaje, że…
to naprawdę ciekawy, oryginalny i spójny sposób przedstawienia każdej olimpijskiej dyscypliny sportowej.

Anna Frydrych, designerka i projektantka plakatów docenia stylistyczny koncept, który uspójnia wszystkie ikony, zwraca jednak uwagę, że podporządkowanie się temu pomysłowi w przypadku niektórych dyscyplin sportu może być wyzwaniem co najmniej karkołomnym.
Fajny pomysł, żeby oprzeć ikony na symetrii i zorganizować kompozycję wokół punktu centralnego, ale takie założenie wymaga, by elementy znaku były bardzo czytelne, bo układ jest już dość skomplikowany. W przypadku niektórych ikon to działa fajnie – pozytywnie wyróżnia się chociażby łucznictwo, bo mamy tu tarcze, która z natury spełnia te założenia oraz strzały, które łatwo w te idee wpisać. Z innymi sportami wychodzi to zdecydowanie gorzej.
Potencjał do animacji
Chociaż wybory estetyczne w omawianym systemie mogą iść wbrew czytelności, świetnie jednak sprzyjają animacjom. Przy obecnym rozkwicie materiałów wideo jest to cecha niezwykle ważna – wpisuje się w nowy standard przedstawiania identyfikacji wizualnych i projektowania ich z myślą o ruchu.
Na ten aspekt zwraca uwagę Ada Skowronek, dla której piktogramy olimpijskich dyscyplin sportowych są wręcz wymarzone do animacji.
Problem z przedstawianiem osób z niepełnosprawnościami
Na ważny problem dot. przedstawiania osób z niepełnosprawnościami na olimpijskich ikonach zwróciła uwagę Anna Frydrych.
W przypadku niepełnosprawności, jedną z kluczowych wartości powinna być równość i nadanie takiej samej wartości sportom paraolimpijskim (inna kwestia, jak niefortunne jest to określenie) oraz tym z olimpiady. Tutaj mamy ikony zawierające często elementy kojarzące się z niepełnosprawnością. Jakby wózek inwalidzki nadawał odrębną wartość tym sportom.
Powyższy problem, jak się zdaje, da się jednak dość prosto rozwiązać. Anna dodaje:
Dlaczego ikona np. szermierki paraolimpijskiej nie może wyglądać tak samo jak zwykłej szermierki? Można użyć innych rozwiązań, by je odróżnić, np. kolorem, odrobinę inną formą, tłem w innym kształcie itp. Opcji jest bardzo dużo.
O autorze:
Tomasz Piętowski
Strateg brandingowy i marketer. CEO Across Gravity.